30 marca 2014

Deborah Harkness "Księga wszystkich dusz. Tom 2: Tajemnica"

Diana Bishop, młoda doktor historii i czarownica, w tomie pierwszym natrafiła w oksfordzkiej Bibliotece Bodlejańskiej na zaklętą księgę, której poszukują wszystkie magiczne rasy: czarnoksiężnicy, demony i wampiry. Wśród tych istot, których nie sposób odróżnić od ludzi, był urzekający Matthew Clairmont – zagadkowy profesor biochemii i neurologii. Połączeni potężną zakazaną miłością rozpoczęli walkę o tajemnicę, która być może zmieni świat…

Lecz każdy, kto chce rozwikłać sekret manuskryptu, naraża się na straszliwe  niebezpieczeństwo. Diana i Matthew muszą schronić się w innym czasie. Tam gdzie być może kryje się klucz do tajemnicy…

 Drugi tom z serii "Księga wszystkich dusz". Jestem pod wielkim wrażeniem tego cyklu! Nie spodziewałam się, że książki, które tak diametralnie różnią się od tych, które czytam na co dzień tak przypadną mi do gustu. Po przeczytaniu "Czarownicy" - recenzja TUTAJ - byłam zachwycona i chciałam więcej! Drugi tom mnie nie rozczarował, ba! - był lepszy od pierwszego! Im dalej akcja się rozwijała, tym bardziej się wciągałam w świat magi, wampirów, czarownic... Tajemnic.

Cała akcja w dalszym ciągu opiera się na manuskrypcie Ashmole 782, którego poszukują demony, wampiry oraz czarownice. Diana Bishop, czarownica oraz Matthew Clairmont, wampir próbują zrobić wszystko, co w ich mocy, by tenże manuskrypt nie dostał się w ręce żadnej z istot. W międzyczasie Diana zostanie porwana przez inną czarownicę, na jaw wyjdzie kilka tajemnic Matthew, rozwinie się wątek miłosny między nimi dwojga oraz poznamy bliżej matkę wampira - Ysabeau.

Im bardziej zagłębiamy się w historię, tym bardziej jest ona pokręcona. Mnóstwo tajemnic, ogromnie dużo niebezpieczeństwa ze strony innych istot, magia... Jest to jedna z tych książek, które się pochłania. Nie ważne, że dochodzi 1 w nocy. Jeszcze jeden rozdział... Nie można się oderwać. Jak już wspomniałam, w życiu nie spodziewałabym się, że tego tupu literatura mnie zainteresuje w takim stopniu!

Bohaterowie i tym razem nie zawiedli. Niesamowita Ysabeau, która jest zdecydowanie moją ulubioną bohaterką. Relacje między Dianą a Matthew są... Delikatne. Nie ma wybuchów namiętności, gorącego seksu, a jednak "czuć" w powietrzu napięcie, oczekiwanie na coś więcej niż niewinny całus na dobranoc. Brawo dla autorki za to, że trzyma mnie w takim napięciu! :)

Podsumowując - książka dla miłośników romansów w połączeniu z sensacją, lekkim horrorem. Mnóstwo akcji, mnóstwo wątków, przy których nie sposób się nudzić!

Ocena: 9/10


tłumaczenie: Jan Jackowicz
ilość stron: 448
wydawnictwo: Amber
rok wydania: 2011

 Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
* Wyzwanie - Biblioteczne

* Wyzwanie - czytam literaturę amerykańską

2 komentarze:

  1. Swego czasu byłam bardzo zainteresowana książką, ale potem mój entuzjazm jakoś osłabł. Chyba po prostu przestraszyłam się, że będzie to kolejne romansidło w kostiumie. Nie żebym miała coś przeciw wątkom romantycznym, ale wolę jednak z umiarem.

    OdpowiedzUsuń
  2. oo książka z 2011 roku, a ja jej jeszcze rękach nie miałam :O

    OdpowiedzUsuń

Staram się odpowiedzieć na każdy komentarz. Dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie :)