10 marca 2014

Alex Kava "Granice szaleństwa"

Alex Kavy przedstawiać nikomu nie muszę. W mojej bibliotece miejskiej książki tej pani to towar chodliwy mniej więcej tak, jak woda na pustyni. Trafić na jakiś egzemplarz graniczy z cudem. Mi się jakoś udało, z czego jestem niesamowicie zadowolona. Pochłonięcie tej książki zajęło mi wieczór oraz kawałek nocy. Jak już się zacznie, nie ma siły, żeby się oderwać. Zresztą, każdy kto przeczytał choć jedną książkę tej autorki, wie o czym mówię :)

Jeden telefon zmienił plany agentki specjalnej Maggie O'Dell odnośnie zasłużonego urlopu. Telefon od jej przyjaciółki, psycholog Gwen Patterson. Jej niepokój dotyczy jednej z jej pacjentek, Joan Begley, która znika w tajemniczych okolicznościach w Connecticut, gdzie pojechała na pogrzeb swojej babci. W tym samym czasie w opuszczonym kamieniołomie ktoś odnajduje zwłoki kobiety ukryte w beczce... Maggie O'Dell postanawia sprawdzić, czy istnieje związek między zniknięciem Joan, a odnalezionymi zwłokami. Gdy O'Dell dociera do Connecticut, okazuje się, że beczek, a co za tym idzie - ciał, jest o wiele więcej... Kim jest psychopata, który na opuszczonym kamieniołomie zrobił sobie osobiste cmentarzysko? Dlaczego wybiera takie, a nie inne ofiary? Czy jest w tym jakiś specyficzny, przerażający klucz?

Ależ ja uwielbiam książki o psychopatach! W "Granice szaleństwa" nie brakuje brutalności, zła, obrzydliwych opisów rozkładających się ciał umieszczonych w metalowych beczkach. Uwielbiam taką dosadność, ostre opisy, podczas czytania których mój nosek sam, samowolnie się krzywi... Nie ma nic lepszego. Czyste zło, które aż wylewa się ze stron książki.
Maggie O'Dell, dzielna agentka FBI, Henry Watermeier, szeryf miejskiej policji, który w Connecticut miał "dorobić" do emerytury oraz Adam Bonzado - profesor antropologii kryminalnej. Ta trójka stanie przed niesamowitym wyzwaniem - jak najszybciej złapać mordercę, bo istnieje ryzyko, że zaatakuje ponownie, czując się zagrożonym.

"Granice szaleństwa" to czwarta z dziecięciu wydanych w Polsce książka z serii o Maggie O'Dell. Najważniejsze pytanie - czy trzeba czytać po kolei, żeby nie stracić wątku? Moim zdaniem nie. Co prawda się poruszane wątki z przeszłości agentki, które zapewne były bardziej lub mniej opisane w poprzednich częściach, ale nie wpływa to na przebieg fabuły, nie zakłóca płynnego czytania i rozumienia całej historii. Ułatwia to niesamowicie życie, zwłaszcza takim osobom jak ja, które na książki Kavy polują w bibliotekach.

Język jak już wspomniałam momentami bardzo dobitny, jak trzeba to bohater przeklnie, ale co w tym dziwnego, biorąc pod uwagę fabułę? Wszystko ma swój umiar, przez co książka jest ostra, ale nie wulgarna. Całość podzielona jest na 71 króciutkich rozdziałów, przez co książkę czyta się ekspresowo. Wręcz się ją pochłania. Ot tak, od razu.
Jeśli chodzi o bohaterów, to mi osobiście przypadł do gustu Luc Racine - emerytowany listonosz z początkami Alzheimera, który jakimś cudem wplątał się w śledztwo. Skradł moje serce, i tą akurat postać zapamiętam na długo :)


Zakończenie... Mało zaskakujące szczerze mówiąc. Po Kavie można by się spodziewać czegoś więcej. Przez cały czas wodzi nas, podsuwając nam pod nos kogoś,  kto idealnie pasuje na zabójce, ale jak się okazuje - o dziwo! - nim nie jest. Faktyczny morderca niezbyt dobrze ukryty wśród bohaterów. Od samego początku rzuca się w oczy, od razu widać, że coś jest z nim nie tak. Koniec końców, zakończenie troszeczkę mnie rozczarowało...

Ocena: 8/10


tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska
ilość stron: 320
wydawnictwo: Mira
rok wydania: 2008


5 komentarzy:

  1. Niedawno przeczytałam pierwszą powieść z serii o Maggie i całkiem dobrze ją oceniłam. Teraz poluję na inne książki Kavy. Miło spędziłam czas z jej książka i mam nadzieję, że reszta historii z serii jest podobna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czystym sercem polecam. Jestem pewna, że nie będziesz żałować :)

      Usuń
  2. Muszę wreszcie 'zapoznać się" z autorem

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale świetna książka. To Kava to kobieta? Widzisz jeszcze nigdy jej nie czytałam i nie wiedziałam. Wstyd.

    OdpowiedzUsuń

Staram się odpowiedzieć na każdy komentarz. Dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie :)