07 października 2013

Graham Masterton "Czarny anioł"

San Francisco, rok 1988. Jest lekko po 21:00. Rodzina Berrych szykuje się do pójścia spać. Dzień jak co dzień, wieczór jak każdy inny, aż nagle ktoś wywarza drzwi, wchodzi do środka i zmienia życie całej rodziny w piekło. Najpierw każe pani Berry przybić dłoń męża do podłogi gwoździem używanym do przybijania podkładów kolejowych. Następnie pan Berry musi zrobić dokładnie to samo swojej żonie. Ale to za mało. Muszą być przybici do podłogi obiema rękami, więc morderca, wariat, sadysta, szatan, nazywajcie go jak chcecie, przybija drugą dłoń pani Berry oraz drugą dłoń pana Berry. Mało okropne? To jedziemy dalej... Dłonie są unieruchomione, ale co z nogami? Robi z nimi dokładnie to samo co z dłońmi. Przybija do podłogi. Co dalej? Gwałt na pani Berry na oczach jej męża. Nie można się bronić. Tylko cud może uratować tę rodzinę. Myślicie, że to koniec? Nic z tych rzeczy. Państwo Berry mają dwójkę, małych dzieci, o których morderca doskonale wie. Gdy rodzice nie mogą się ruszyć, ten idzie na górę, do ich pokoju, zabiera je na dół i... Przybija je do ściany! Tak po prostu. Gdy już wiszą... Polewa je benzyną i podpala... Płoną. Z niezrozumiałych powodów nagle zaczyna ich gasić kocem... Chłopiec i dziewczynka wiszą, żyją. I nagle... On wychodzi. Po prostu wychodzi. Zostawia całą rodzinę na pewną śmierć...

Opisałam wam mniej więcej cały pierwszy rozdział bez zakończenia. Książka zapowiadała się fantastycznie, a jednak pozostał niedosyt. Oczekiwałam książki, która zmrozi mi krew w żyłach, przy czytaniu której będę miała gęsią skórkę, a po wyjściu wieczornym z psem, gdy jest ciemno, będę bała się każdego, jednego dziwnego hałasu. "Czarny anioł" to książka dobra, ale nie tak straszna, jak bym sobie życzyła.

Gdzieś w mieście jest niebezpieczny demon - bestia z nieposkromionym apetytem na ludzkie dusze i ciała. Szatan z mgły, jak został nazwany przez lokalne media. Nosi czarną maskę przypominającą ogromnego chrząszcza z oczami i rogami. Zabija całe rodziny, i to w tak brutalny sposób, że nawet najtwardsi gliniarze wymiękają. Morderca nie działa według żadnego schematu. Każda zbrodnia jest inna, ale detektywi są przekonani, że każde morderstwo to sprawka tego samego człowieka. Najnowsze morderstwo, właśnie rodziny Berrych zmusza szefa policji, Dana Burroughsa do działania. Ludzie są przerażeni, burmistrz naciska. Trzeba działać, i to szybko. Dan przekazuje sprawę Larry'emu Foggia. Od samego początku Larry jest przekonany, że w tej sprawie jest o wiele więcej, niż widać to na pierwszy rzut oka. Pomału zaczyna dochodzić do wniosku, że sprawa ma związek z okultyzmem. Szatan z mgły być może jest powiązany z grupą Czarnego Bractwa, która czci Beliala, upadłego anioła. Nic, co Larry odkrył do tej pory nie jest logiczne. Wszystko wydaje się być mało śmiesznym żartem. W akcie desperacji prosi o pomoc Willa Frasera, medium.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Dawno, dawno temu przeczytałam "Czerwoną maskę" i byłam zachwycona! Tak dobrego horroru się nie spodziewałam. Do dzisiaj pamiętam, o co w tej książce chodziło, pamiętam, że się bałam i to strasznie. Później trafiłam na "Traume" i po dziś dzień zastanawiam się, jakim cudem udało mi się doczytać tę książkę do końca...

Z książkami Mastertona jest tak, że jedne są świetne, a drugie to dno i 100 m mułu. "Czarny anioł" nie zalicza się ani do tego, ani do tego. Nie jest to książka, która jest wybitnie dobra, która zapadnie mi w pamięci, no i która mnie w jakiś sposób przestraszyła. Ale nie jest też tak, że się przy niej nudziłam, którą czytałam na siłę.
Graham Masterton

Akcja toczy się płynnie, język jest bardzo prosty, fabuła wciągająca od samego początku. Cała książka składa się z dziewięciu rozdziałów. Bohaterowie są wykreowani w sposób fajny, są ciekawi, niektórzy może nawet za bardzo, co jest intrygujące. Czuć, że mają jakieś tajemnice.

Jedyne co mnie w tej książce przeraziło, ale nie w taki sposób w jaki powinno, to brak emocji u bohaterów. W momencie, gdy główny bohater traci osobę mu bardzo bliską, on... Po prostu nic. Zero łez, zero jakiegoś żalu, rozpamiętywania, wściekłości... Bardzo mnie to drażniło, no ale cóż mogę poradzić.

Podsumowując - jeśli macie ochotę na książkę dziwną, a jednocześnie fajną to "Czarny anioł" się do tego nadaje. Okultyzm, brutalne morderstwa, niekonwencjonalne dochodzenie prowadzone przez Larry`ego.




7/10

Tytuł oryginalny: Black Angel
Typ: E-book

11 komentarzy:

  1. Mam tę książkę ale w innym wydaniu i zamierzam ją niebawem przeczytać, dlatego cieszę się, że oceniłaś ją całkiem pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa jak Ty ją odbierzesz.

      Usuń
  2. Pierwsza książka tego pisarza jaką przeczytałam i która skutecznie mnie do niego zraziła na kilka lat. Chyba po prostu byłam na nią za młoda (12 lat). Teraz bym przeczytała jeszcze raz by skonfrontować swoje dawne wrażenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że Graham ma na swoim koncie o wiele gorsze książki. :D

      Usuń
  3. Graham Masterton to autor dość mi znany, znam jego możliwości i bardzo chętnie przeczytam te ksiazke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :)

      Usuń
  4. Znów Masterton. Kiedy ja się wreszcie przemogę i go polubię? Póki co mu się nie udało zaskarbić mojej sympatii, ale czekam na jakiś naprawdę dobry book, by móc tę kwestię zmienić. Może jednak nie do konca spróbuję z "Czarnym aniołem", jednak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor dość specyficzny, fakt. Ciężko trafić na książkę jego autorstwa, która będzie bardzo dobra. Nic, tylko dalej szukać :D

      Usuń
  5. Nie czytałam nic tego autora, ale ostatnio sporo osób go czyta,więc zacznę i ja;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądź ostrożna z wybieraniem książek tego pana :)

      Usuń
  6. Czytałam tę książkę, jak dla mnie super. Uwielbiam Grahama Mastertona, jak dla mnie jest na drugim miejscu po Kingu, jezeli chodzi o tematyke pisania.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Staram się odpowiedzieć na każdy komentarz. Dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie :)