31 lipca 2013

Nicholas Sparks - Jesienna miłość.

Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: Jesienna miłość
Tytuł oryginalny: A Walk To Remember
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Rok wydania: 2000
Ilość stron: 208
Moja ocena: 10/10


No i jak ja mam napisać coś sensownego o takiej książce? Film oglądałam 4238478235 razy, a przy czytaniu, zwłaszcza końcówki beczałam jak głupia! Nie da się przeczytać tej książki bez płakania. Po prostu się nie da. Doskonale wiedziałam jak ta historia się skończy, a jednak... Ahh...

Landon Carter, beztroski siedemnastolatek, który właśnie zaczyna naukę w ostatniej klasie szkoły średniej. Jamie Sullivan, która nigdy nie rozstaje się z Biblią, jest zawsze chętna do pomocy innym. Ta dwójka różni się od siebie maksymalnie. A jednak los krzyżuje ich drogi. Mają razem zagrać w sztuce, wystawianą przez ojca Jamie, wielebnego Hegberta. Chcąc nie chcąc muszą ze sobą przebywać. Początki nie są łatwe, a powiedziałabym nawet, że tragiczne. Z czasem wszystko się zmienia. Coś co właściwie nie miało szans, zmienia się w miłość, najsilniejszą z możliwych...

"Szkołę uczuć" oglądałam, aż do obrzydzenia. Za każdym razem wylewałam wiadro, ewentualnie dwa, łez... Ale po raz kolejny muszę napisać, że książka a film to zupełnie coś innego. Chodzi w sumie o to samo, ale kilka rzeczy jest zmienionych. Przede wszystkim ta sztuka w której wystąpili. Tak, zgadza się, że w filmie także coś takiego jest, ale w książce ta sztuka przedstawiona była zupełnie inaczej. Była ważna. Była bardzo ważna dla Jamie i dla jej ojca. Dlaczego? Zapraszam do lektury.

"Jesienna miłość" jest napisana z perspektywy Landona. Jako prawie 60-letni dziadek opowiada historię swojej miłości. Od początku do końca. Są momenty zabawne, i są momenty, gdzie bez chusteczek się nie obędzie.

Jest to kolejna książka Sparksa, która zrobiła na mnie wrażenie. Koło jego książek nie da się przejść obojętnie. Pisze tak, że każdego złapie za serce, nawet tych najtwardszych. "Jesienna miłość" to lektura obowiązkowa dla pań, dla panów, w każdym wieku!

Jestem pod wrażeniem, jak na 208 Sparks zmieścił tak niesamowitą historię! W tej ekstremalnie cienkiej książce nie brakuje niczego. Jest się z czego pośmiać, zwłaszcza na początku, końcówka to typowy wyciskacz łez. Po prostu geniusz Sparksa w tej książce jest widoczny gołym okiem.

Tę książkę planowałam przeczytać dopiero po skończeniu serii z HP, ale wystarczyło, że przeczytałam pierwszą stronę. Jak zaczęłam czytać, tak nie mogłam skończyć. I to jest chyba najlepsze, co mogę o tej książce napisać. Jak już się zacznie ją czytać, nie można się od niej oderwać. Przepiękna historia o miłości, która łapie za serce. Po prostu polecam!

22 komentarze:

  1. Koniecznie muszę to przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze nic Sparksa, ciągle w planach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki nie czytałam, ale film oglądałam dziesiątki razy, za każdym razem płacząc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc łzy przy książce gwarantowane! :)

      Usuń
  4. Zgadzam się z Tobą. ja czytając nie zauważyłam nawet w którym miejscu się rozpłakałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahh, co ten Sparks robi z człowiekiem... :)

      Usuń
  5. Film wiadomo - jest mi znany, a książka ciągle przede mną. Choć przyzwyczaiłam się do myśli, że ekranizacje książek tego autora wypadają lepiej niż same książki, to na "Jesienną miłość" mam wielką ochotę. Niestety ciągle jej nie ma w mojej bibliotece :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja znalazłam tą książkę w swojej bibliotece, to ty także nie powinnaś mieć problemu :)

      Usuń
  6. Akurat do Sparksa mam slabosc, plakalam na 'Ostatniej piosence', myśle, ze ta ksiazka wzbudzi we mnie takie same emocje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam ekranizację "Ostatniej piosenki" i też płakałam jak głupia. Przy książce tych łez pewnie byłoby dwa razy więcej.

      Usuń
  7. Czytałam tę książkę i bardzo mnie poruszyła, ale z filmem zawsze było mi jakoś nie po drodze, choć chętnie bym go obejrzała. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście, że film to typowy repertuar na "smutne dni":) A za książkę jeszcze muszę się wziąć. Zawsze jak ktoś o tym wspomina to moje myśli automatycznie idą do tłumaczenia. "Jesienna miłość" czy "Szkoła uczuć" brzmią niestety bardzo kiczowato, a angielskie "A walk to remember" ma jakąś nutkę tajemnicy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Film oglądałam wielokrotnie, więc teraz czas na książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest to książka, którą koniecznie muszę przeczytać. Mam ją w planach :) Film oglądałam już setki razy i strasznie mi się podoba, myślę, że z książką będzie to samo :) Pozdrawiam, Livresland :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurde, nie widziałam filmu, ale tak mnie zmotywowałaś, że dzisiaj nadrabiam zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Film oglądałam około 15 razy, do przesytu. Po co? Starałam się nim zachwycić. Pożyczyłam nawet od koleżanki książkę. Wszystko na nic. Chyba jestem odporna na takie melodramatyczne historyjki. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Obiecałam sobie, że jeszcze przeczytam jakąś książkę Sparksa i mam nadzieje, że mi się to uda :)

    OdpowiedzUsuń
  14. jestem świeżo po lekturze, ale niestety książka nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia

    OdpowiedzUsuń

Staram się odpowiedzieć na każdy komentarz. Dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie :)