01 lutego 2013

Weekend z Edwardem Nortonem.

Dzień dobry :) Dzisiaj bez recenzji (aktualnie czytam 2 książki na raz, więc recenzje będą na dniach), ale mam dla was coś równie dobrego. Chociaż nie wiem czy słowo "dobre" jest tutaj właściwe. Sami ocenicie.

Chciałabym wam polecić dwa filmy, które po obejrzeniu zrobiły mi kisiel z mózgu.Na palcach jednej ręki mogę wyliczyć filmy, które były by równie "dobre".




Więzień nienawiści (American History X, 1998)



Derek Vinyard jest amerykańskim neonazistą. Swoją sympatię do rasizmu okazuje całym sobą, a przede wszystkim wytatuowana swastyką na piersi. Pewnej nocy w przypływie złości po domowej kłótni jak się później dowiadujemy, zabija w brutalny sposób dwóch czarnoskórych młodych mężczyzn. Za rzekomo nieumyślne spowodowanie śmierci trafia na 3 lata do więzienia. Trafia do bloku dla czarnoskórych i pracuje przy sortowaniu bielizny z czarnym facetem. Obserwuje również swych białych braci, również neonazistów robiących więzienne interesy z meksykanami.

opis z ekino.tv


Edward Norton w roli głównej.
Nie ma słowa, które określiło by jego grę aktorską w tym filmie. "Genialna" to za mało...
Tematyka również daje do myślenia. Nie można obejrzeć tego filmu i na końcu nie zastanowić się nad tym wszystkim. Film niesamowicie zapada w pamięć. Nie wiem czy jakikolwiek film będzie w stanie zrobić na mnie takie wrażenie... Jeśli miała bym oceniać ten film to spokojnie dałabym 11/10. POLECAM!!!!



Lęk pierwotny (Primal Fear, 1996)


Martin Vail to jeden z najbardziej znanych i wziętych chicagowskich obrońców w sprawach kryminalnych. Arogancki i cyniczny bardziej interesuje się popularnością niż dociekaniem prawdy. Kiedy zostaje zamordowany arcybiskup Chicago Rushmon, Vail podejmuje się obrony oskarżonego, widząc w głośnej sprawie kolejną szansę na zdobycie sławy i zaszczytów. W pobliżu miejsca zbrodni zostaje schwytany członek chóru kościelnego, 19-letni Aaron Stampler. Na jego ubraniu znaleziono ślady krwi, jest więc głównym podejrzanym o dokonanie zbrodni.

opis z ekino.tv






Edward Norton po raz drugi. Richard Gere (stary ale jary :D) grający adwokata. Niesamowity film! Z zakończeniem, które mnie po prostu zszokowało. Również gorąco polecam! 


Ciężko ocenić, który film bardziej mi się podobał. Są zupełnie różne więc ciężko mi wybrać. Obydwa zapadają w pamięć, to na pewno. W obydwóch filmach Edward Norton pokazał, że jest aktorem genialnym, nietuzinkowym, wyjątkowym. Zdecydowanie będę kontynuować oglądanie filmów z jego udziałem. 

5 komentarzy:

  1. "Lęk pierwotny" widziałam, ale na "Więźnia nienawiści" chętnie się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cos dla mnie.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oba super, dla mnie lepszy "Więzień nienawiści", ale Edward zawsze jest po prostu boski ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam czasu na oglądanie filmów. Nie przepadam za takimi filmami ;)

    OdpowiedzUsuń

Staram się odpowiedzieć na każdy komentarz. Dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie :)