02 lutego 2013

Stephen King - Komórka

Autor- Stephen King
Tytuł - Komórka
Wydawnictwo - Albatros
Rok wydania - 2007
Ilość stron - 427
Moja ocena - 4/10


Kocham Kinga. To mój mistrz i nikt ani nic tego nie zmieni. Ale ta książka? Totalna porażka. "Świt żywych trupów" jak by nie patrzeć. Jeśli ktoś oglądał ten przygłupawy film (ja niestety miałam taką przyjemność, do dziś nie rozumiem jak można marnować pieniądze na takie filmy) ten wie o co mi chodzi. Doczytałam do końca tą książkę tylko i wyłącznie z szacunku do Kinga. Ale wymęczyła mnie niemiłosiernie, litry kawy wypite podczas czytania...

Fabuła? No więc mamy taką sytuację, że ludzie po skorzystaniu z telefonu komórkowego zamieniają się w zombi. Mamy także głównego bohatera, Claytona Riddela, który próbuje dotrzeć do domu do swojej żony i syna. Jednak nie jest to takie proste po po całym mieście pałętają się umarlaki, które czekają na świeże "mięsko".
Jedynie co mnie pozytywnie zaskoczyło to zakończenie. Dość nietypowe.

Nie do wiary, że King napisał takie coś... Nie zachwyciła mnie ta książka. Po Kingu spodziewałam się znacznie więcej. Porównując tą książkę z np: "Ręka mistrza" ta wypada blaaaaaaadziutko. Ocena 4/10 to i tak za dużo ale niech będzie. Sentymentalna jestem.

Czy polecam tą książkę? Nie wiem. Książka jest słaba, według mnie. King ma mnóstwo lepszych książek po które warto sięgnąć. Np: wspomniana przeze mnie wyżej "Ręka mistrza". No ale jeżeli macie ochotę na zombi, krew, mnóstwo krwi to proszę bardzo :)

Recenzja wyszła bardzo krótko, ale nic więcej do dodania nie mam. Książka jest po prostu słaba.
A wy czytaliście tą książkę?
Co o niej myślicie?

14 komentarzy:

  1. Czytałam mnóstwo negatywnych opinii o tej książce, ale wiesz, co? ;) Twoja recenzja mnie zachęca! Abstrahując od kwestii Kinga - i tak bym przeczytała przecież - to ten "Świt żywych trupów" i zombiaczki, no śmieję się sama do siebie :) Ja uwielbiam takie horrory właśnie w stylu starego klasycznego "Świtu..." i jego sequeli, prequeli i co tam jeszcze. Może do komórki trzeba podejść jak do komedii? ;)
    Mówiąc serio to tysiące osób nie może się mylić, i na pewno masz rację. "Komórka" to słabizna. Ale się przekonam na własnej skórze ;) Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  2. @Paulina

    "Może do komórki trzeba podejść jak do komedii? ;) " Może faktycznie tak będzie najlepiej. Bo inaczej ta książka jest nie do przełknięcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie również ta książka rozczarowała, ale to chyba wspominałam jak prezentowałaś stosik (przynajmniej tak mi się kojarzy :P). Szkoda jeśli ktoś trafi na tę książkę jako pierwsze spotkanie z Kingiem, bo może się ostro rozczarować i już do autora nie wrócić. Do tej pory czytałam kilka książek Kinga, ta należała do zdecydowanej słabizny, ale nawet najlepszym się zdarza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam ochoty na takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podoba Twój blog, a Twoje zainteresowania kryminałami i thrillerami pokrywają się z moimi. :) Kilka książek, które u Ciebie znalazłam niebawem znajdą się również na mojej półce. Odnośnie recenzji ,,Komórki" to tego typu książki mnie nie interesują i pewnie tak jak Ty bym się męczyła.:) Wolę historie opowiedziane w stylu noweli ,,Tajemnicze okno, tajemniczy ogród" i powieści ,,Misery".

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że jest słaba. Spodziewałam się czegoś innego. Dobrze jednak, że jej nie zakupiłam, bo raz już się nad tym zastanawiałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiedzialam, ze siazka to cienizna. Ale ja Kingowi to wybaczam, bo tez jest moim mistrzem. Raczej nie mam zamiaru przeczytac, chyba, ze przypadkiem wpadnie w moje rece.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam Kinga uwielbiam, ale jak każdy, ma On swoje lesze i gorsze książki. pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Fakt, książka mocno schematyczna, ale w roli jednorazowej rozrywki całkiem dobrze się sprawdza. Coś dla wielbicieli konwencjonalnych historii o zombie, choć nie dorasta do pięt klasycznym horrorom Kinga:/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam nic tego autora, może kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widziałam tę książkę w bibliotece,ale sama okładka wystarczyła, żebym ją odłożyła na półkę. Chyba na całe szczęście zadziałał mój szósty zmysł.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam, mi się podobało. A zakończeniem byłam rozczarowana, bo lubię znać rozwiązania różnych historii...ale cóż, King tak ma;)
    Książka mogła nie przypaść Ci do gustu, ale w takim razie myślę że czytanie jej "na siłę" nie miało sensu. King jest moim ulubionym pisarzem, ale nie wszystkie jego powieści mi się podobają. Np. nie mogłam przebrnąć przez "Łowcę snów", więc po kilkudziesięciu (kilkunastu?) stronach sobie odpuściłam, bo po co się niepotrzebnie męczyć;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytam Kinga jakoś dziwnie mnie od niego odpycha ;d

    OdpowiedzUsuń
  14. A mnie wprost przeciwnie ta książka się bardzo podobała. Za to nie mogę zrozumieć zachwytów nad "Forrestem Gumpem" w wersji książkowej. Żadna książka mnie tak nie zmordowała ;) Nawet niedawno ją recenzowałam

    OdpowiedzUsuń

Staram się odpowiedzieć na każdy komentarz. Dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie :)